lisu
O sobie
"Nie chodzi o to, że fruwał.. ale raczej chodził po gruncie, którego poziom sam sobie wybierał.."
Wyróżnione komentarze
2009-12-08 22:12:58
RECENZJA: DRAGON AGE: POCZĄTEK
leon32167: Clarification: Name was HK-47. You meatbag.
http://img99.imageshack.us/img99/5702/kotor1.jpg
http://img245.imageshack.us/img245/7835/kotor2.jpg
http://img215.imageshack.us/img215/7150/kotor3.jpg
http://img245.imageshack.us/img245/5286/kotor4.jpg
http://img215.imageshack.us/img215/7599/kotor5.jpg
:)
nie no, to trzeba usłyszeć :) zdecydowanie najlepiej podłożony głos w KotOR.
scoffer: ja polecałbym Lokiego, prawie 200 godzin zabawy na zwykłym(czyt. podstawowym) poziomie trudności.
200 godzin nudnej i schematycznej łupaniny, bo to hack'n'slash a nie crpg ...
saint: czyli na niewiele w gruncie rzeczy bo inne od ich zdanie czy jakakolwiek sprzeczka daje minusy
mi akurat się to podoba, chociaż przyznaje, że ostatnio jakoś, miałem taki moment że nie mam pojecia za co mi fiknęło -5 do 'lubienia', a w sumie nie powiedziałem nic złego. Ale ogólnie spoko, czepiam sie to mnie mniej lubi, mi to sie podoba, choc żal trochę bo fajne teksty lecą a jak chce sie mieć z kimś dobre stosunki to trzeba ograniczać takie przepychanki słowne. chociaż Morrigan z Alistairem tak się 'tłuką' (przynajmniej póki co), że starcza mi to z nawiązką :)
konieczny: bylbym nawet w stanie powiedziec, ze jest to gra roku (przynajmniej w kategorii rpg)
w sumie jaką Dragon miał konkurencję.. Risen? Drakensang? nie pamiętam co w tym roku wyszło z crpg ale niewiele sensownego. Ja jestem ciekaw jak sie uda Alpha Protocol.
2009-11-15 20:46:42
RECENZJA: BATMAN ARKHAM ASYLUM
Kominek NIGDY nie gra na multi.
:>
Rafinha18: Najprzyjemniejsza jak dla mnie produkcja od czasów Prey'a i Gears of War .
:>
kominek: Bierz obie w ciemno. Najlepiej Dragona.
Ja sobie kupiłem Dragona jakiś czas temu, ale obraziłem się na pudełko (zwykłe dvd - 3 razy grubsze wiedźminy, mass'y, obliviony i never'y się z niego smieją na półce :/) i wziąłem się póki co za COD: MW2
i co?
i to:
Wielkie halo spowodowane misją na lotnisku zostało zgładzone komunikatem, który na początku gry zapytał się mnie uprzejmie czy życzę sobie oglądać 'bulwersującą zawartość' czy może chcę pominąć jedną misję aby nie czuć się urażonym tym bestialstwem na jakie chorują Twórcy. Poszaleli. Może jeszcze monitor mam wyłączyć.
Przygotowany na fruwające flaki i rzeź niemowląt odpaliłem grę.
gdzie po raz kolejny uczono mnie jak strzelać i że szybciej zmienić broń niż ją przeładować. i Tylko arbuza zabrakło.
a potem .. akcja akcja akcja. 2 dni temu dla przypomnienia odpaliłem sobie zakurzone COD4, i siadając do MW2 myślałem, że trafię na powtórkę z roz(g)rywki. I niby trafiłem, bo wciąż muszę strzelać zamiast hodować konie, ale na tym koniec. Wszystkiego jest więcej: więcej emocji, więcej tempa, więcej przeciwników, więcej zróżnicowanych lokacji, więcej świetnych ruchów towarzyszy które z lubością obserwowałem w cod4 (ubawiłem się jak kilku żołnierzy przy jednym z początkowych nalotów kontrolowanych wyciągneło komórki żeby sobie nagrać z tego filmik :), i większa możliwość 'eksploracji' - w końcu nie muszę (zazwyczaj) iść jedną wąziutką uliczką, tylko mam większą swobodę działania - Favella była świetna pod tym względem, na chwile nawet sie lekko zgubiłem uciekając na ślepo przed ostrzałem tych oszołomów. Na szczęście twórcy gry mieli mnie słusznie za debila i strzałką pokazali gdzie mam iść.
Misja na lotnisku sama w sobie też mi się podobała, masakra była jak najbardziej uzasadniona i miała pełne wytłumaczenie fabularne, ale przecież nie ma to jak wyrwać coś z kontekstu i zmieszać z błotem nie widząc tego nawet na oczy. co więcej - wcale NIE musimy tej masakry przeprowadzać na ludności cywilnej tak jak piszą niektórzy 'prof. S. Jonaliści' od 9 boleści, możemy być tylko jej świadkami - i jak ją odbierzemy w sumie da nam pewien obraz o nas samych, dzięki ci za to Infinity Ward. Bo teraz już wiem na pewno że jestem psychopatą, do tej pory tylko mi to wmawiano.
Graficznie jest troche lepiej niz cod4, wiecej szczegółow, więcej latającego śmiecia i efektów cząsteczkowych, co o dziwo nie wpłynęło na wymagania. Jeśli ktoś się zastanawia czy na jego złomie to pójdzie to proszę bardzo:
AMD Athlon 3000+, 2GB RAM i GF7900gt - czyli sprzęt z zeszłej już epoko - pozwala mi na komfortową grę na maksymalnych ustawieniach, 2xAA w rozdziałce 1680x1050. Nie mam pytań.
Podobno gra jest krótka. Dlatego po kilku misjach zrobiłem sobie przerwę z bólem serca, aby za szybko jej nie skończyć, chociaż czuję ze jak to nastapi - przejdę ją jeszcze raz i jeszcze raz i potem znowu jeszcze raz za jakiś czas.
Z drugiej strony ta przerwa byłą mi potrzebna bo chwilami jest takie natężenie akcji że po zaliczeniu 'poziomu' czułem się autentycznie fizycznie wykończony.
na tyle na ile grałem - nie żałuję i POLECAM.
Ale i tak pewnie zaraz usiądę grać dalej ;)
a potem - DRRRAGON ! RROOOOOARRRRRRR ! (:
PS. a gdzie film......! ową strzelaninę dostaniecie to ja serio nie wiem.
co więcej - musi nam to wystarczyć do nowego medala albo cod mw3 bo kolejne cod robi znów Treyarch .... kill'em all !
2009-09-21 18:55:53
SEZON SERIALOWY CZAS ZACZĄĆ
W 2006 r. wśród swoich ulubionych seriali wymieniłem (..)
jeśli o moje ulubione chodzi to bezapelacyjnie w kategorii dramat zwycięża '6 Feet Under' a komedia to 'Friends'. Potem dopiero wymienione przez Kominka Losty, Prizony, tłentifory itp - wszystkie w sumie na jednym poziomie u mnie są.
jak komuś może przeszkadzać to, że jakiś serial ciągnie się przez sto lat i końca nie widać? Nie podoba się? Nie oglądaj, widocznie nie dla ciebie to jest.
serce mi się kroi jak muszę pożegnać się z bohaterami serialu wiedząc, że żegnam się nie dlatego iż nastąpił serialu owego koniec, ale dlatego że po prostu nie jestem w stanie już zdzierżyć ich na ekranie. Vide Heroes :(
Pamiętam też jeden serial, ze względu na końcówkę właśnie :) - „Był sobie złodziej” :) żadna tam rewelacja, ot przyjemnie się oglądało laaata temu, ale skończyło się nagle i drastycznie, bo wszyscy po prostu zginęli :) i co? I pamiętam do dziś :)
Chociaż życzę sobie, faktycznie, aby każdy obecny dobry serial chociaż w połowie wytrzymał tempo narzucone niegdyś przez friends, gdzie każdy jeden sezon był lepszy od poprzedniego i bez nudy dobili do 10 sezonów a chciałoby się jeszcze jeszcze jeszcze :)
Wspaniale, wyliczankę czas zacząć :)
Dexter - Po dobrym pierwszym sezonie, zawiodłem sie na drugim bo mocno odbiegał od książki ('Dearly Devoted Dexter'), ktora była o niebo lepsza od serialu. Potem bylo juz różnie (w filmie) ale pilot nowego sezonu pokazał, że Dex (i M.C.Hall – , którego poznałem go przy okazji 'Six Feet under' – polecam, moim zdaniem best drama EVER:) wrócił do formy - obejrzę na bank.
Californication - pierwszy sezon był GENIALNY, drugi obnizyl loty bo był w sumie o niczym. Ale lubie Hank'a na tyle, ze bez problemu dam mu szanse z trzecim sezonem. Rola życia Duchownego :) Poza tym .. tęsknię za starym dobrym serialem dla dorosłych jakim było „Życie jak Sen”, a Californication dało mi jego namiastkę :)
House M.D . - cóż. Serial-fenomen, bo to jedna z najbardziej powtarzalnych, schematycznych i ogranych do bólu produkcji ale dla duetu House-Wilson - obejrzę kontynuację na bank. Zwłaszcza, że w końcu trochę odbiegli od nudnego schematu 'zagadka-szpital-pacjent-rozwiązanie'.
tak przy okazji - wiecie że House i Wilson byli wzorowani na Holmesie i Watsonie a Holmes był wzorowany na przyjacielu pisarza - lekarzu diagnostyku .. :)? najs.
HIMYM - jako fan najlepszego sitcomu ever ('Friends') i Barney'a, mimo ze ten serial to popłuczyny po friendsach, i równać się z nimi pod ŻADNYM względem nie może, to jednak będęoglądał dalej, mimo że na koniec ostatniego sezonu twórcy znowu zagrali z widzami w ... niełądnie postapili, po raz kolejny na siłę przeciągając motyw owej 'matki'. No ale dobra. Dla Barney'a. Siut up, it's gonna be legen-...wait 4 it ... -DARYYYYY!
24 - niczego sie nie spodziewam, poza tym, że Jack po raz kolejny uratuje świat, więc mogę spać spokojnie :)
Flash Forward - taki Lost trochę z tego co widać i dobrze, bo sprawnie zrealizowany, jak sie nie pogubią i nie bedzie zbyt dużo naciąganych motywów to może się w tym serialu zakocham. Moje czarne serce ma jeszcze trochę miejsca na wielką miłość.
True Blood - dopiero zaczalem ogladać, pół na pół, podoba mi sie i nie podoba, ostatnio zbyt popularne zrobiły się filmy o wampirach (na fali 'Zmierzchu' zapewne) a do tego wchodzi kolejny wampirzy serial (Vampire Diaries czy jakoś tak – nie będę oglądał, co za dużo to niezdrowo) więc nowy sezon w sumie PÓKI CO mnie nie interesuje. Ale zapewne do niego dotrwam :)
Supernatural - juz sie zaczął, jak zwykle zajebisty, Sam & Dean to jeden z fajniejszych serialowych duetów jakie znam. I mimo że pojechali już po maksie z przeginaniem i odszczepieniem od razlizmu
Lie to me - swietny pomysł, swietny aktor, spierdolony świetny potencjał, nie skończyłem oglądać pierwszego sezonu.
Lost - ostatni sezon mi sie bardzo podobal, lubię motywy z podróżą w czasie więc spodziewam sie zajebistej końcowki, jak spartolą mi te kilka lat oglądania to się naprawdę mocno zdenerwuję.. :)
Love Hugo.
aż kiedyś kupiłem sobie taką fajną figurkę Hurley'a ;) I Locke'a :]
Hung – fajny pomysł wyjściowy, hojnie obdarzony facet zostaje męską prostytutką a jakaś wygadana babka jego alfonsem, kojarzy się trochę z Californication, pewnie dam mu szansę na kilka odcinków.
The Philantrophist – pomysł fajny, realizacja gorsza - zbyt nielogiczne to wszystko abym po pierwszym odcinku chciał sięgnąć po drugi.
Mad Men – wszystko pieknie, poza głównym bohaterem, który jak dla mnie jest tak nijaki jak tylko może być. No ale dopiero zacząłem w sumie przygodę z tym podobno bardzo dobrym serialem więc może ma powód aby takim być.. zobaczymy :)
Heroes - poleglem sezon temu i juz sie nie podnioslem, aż takim bohaterem nie jestem.
2009-06-26 18:50:13
JACKSON: ELVIS NASZYCH CZASÓWBył okres gdy słuchanie Michaela było gorszym obciachem niż jakiekolwiek orędzie Rutowicz.
Jako człowiek wierny swoim przekonaniom i ideałom nigdy nie wyrzekłem się tego iż jest to jeden z moich ulubionych artystów ever, a dwie płyty dvd z teledyskami Jacksona do dziś dzielnie stoją na półce, tuż obok Babd Boys'ów i bajek Pixar'a.
Płyty te są też jedynymi płytami z tej półki, do których regularnie wracam co jakiś czas.
"Who is it", "They Dont Care About Us", "Dirty Diana", "Smooth Criminal" - mogę słuchać w klubie, radiu, tv i nigdy nie przyjdzie mi ochota żeby przełączyć bo stare, już było i mnie nie kręci.
Swoją droga teraz pewnie będą puszczać często "Gone too soon".
Teledyski Jacksona to tez temat rzeka.
Pomijając fakt, że fajnie ogladało się w jednym klipie dwóch królów MJ ("Jam") czy fajniutką jeszcze wtedy Naomi lub Slasha, ale za każdym razem jak ogladałem "Black or White" Mama biegła do kuchni po jedzenie bo to był jedyny moment żeby wsadzić mi w rozdziawioną gębę coś do jedzenia, tak to niejadek byłem okropny.
Choreografię z koncertowego, rozszerzonego "Dangerous' pamiętam do dziś - perfekcja.
i szkoda tylko że na przestrzeni ostatnich lat, portale rodem z pudelka pastwiły się nad Jacksonem ile tylko się dało hipokrytycznie wypisując bzdury typu 'kto by sie interesował życiem tego żałosnego kosmity z obłędem w oczach' a potem wrzucali newsa 'szok ! wyszedl w masce na miasto szok ! jak on wyglada szok ! w jego smietniku znalexliśmy zepsuty twarożek to na pewno dlatego odpada mu nos no SZOOK!'. a teraz nagle wielki KRÓL odszedł. Ładnie się podpiąć pod chorągiewkę wiejącą w odpowiednią stronę, prawda?
Wczoraj na jednym z forum które czasami przeglądam ktoś napisał 'Michael Jackson nie żyje :(".
ot tak po prostu. od razu posypały się teksty w stylu 'o, w końcu sie zbok rozsypał' itp itd. jak kilka godzin później ktoś rzucił linkiem nagle wiatr zaiwał z innej strony przynosząc ze sobą lament godny podwójnej żałoby narodowej. ups .. nie kraczmy ..
Kiedyś była taka fajna akcja, sprawdzano z czym się kojarzy słowo 'mars'.
Jaki związek?
Dziś zadałem pytanie znajomej z czym kojarzy jej się biała rękawiczka i kapelusz.
"O JEEEEOJEE MANIECZKI JAZDAAAA no lisu gdzie ty sie chowałeś, dawaj next kłesztion"
Była znajoma powinienem dodać.
Za kilka lat właśnie z tym i już tylko z tym się będą kojarzyć te rekwizyty, podobnie jak mars na zawsze pozostanie już tylko batonem wśród nieuków którym w życiu do głowy nie przyjdzie inna mozliwość.
Ale jest jedna dobra rzecz w tym wszystkim. Obawiałem się czy legenda Michaela nie runie całkowicie w nadchodzącej wielkiej trasie koncertowej, która mogła okazać się wielką kompromitacja - facet nie ma juz takiego zdrowia jak kiedyś i zamiast dwóch butli z paliwem do plecaka odrzutowego miałby tam jakiś respirator z tlenem.
Z drugiej strony - jak śmiałem watpić? Czy kiedykolwiek Jackson mnie zawiódł pod tym względem?
Na szczęście powyższy dylemat odszedł całkowicie w niepamięć i mogę być spokojny o to iż odszedł Król Popu a nie Astmatyczna niedorajda dysząca do mikrofonu, schowana na scenie w tlenowej kuli. wiecie - coś jak ten chomikz Pioruna ;)
a co do Elvisa :
Presley miał czarne włosy. Jackson MIAŁ czarną skórę.
ale tak jak Bart napisał powyżej - "no matter if you're black or white ..."
... i tak cię pokażą w trupim worku po śmierci chociażbyś był i samym BOGIEM popu.
Zwłaszcza jak nim będziesz.